13 Marzec 2011
Gdy zacząłem się nad tym zastanawiać trudno było mi uwierzyć. Prawie całe życie zdawałem się na swoje szczęście. Liceum, egzaminy, praca, przyjaciele, sfera prywatna. Jakoś to będzie. Zawsze się udaje. Dlaczego tym razem miałoby być inaczej? Zwykle nie było.
Myśli te zrodziła frustracja pracą. Stres, nadgodziny, praca ku chwale… nawet nie wiem do końca czyją? Bo moją z pewnością nie. Nie chcę tego, nie chcę być tymi ludźmi, których mijam codziennie na korytarzu – zmęczone twarze, pochylone głowy, nieustanny brak czasu dla rodziny, siebie, przyjaciół. Jeśli jeszcze mają przyjaciół. Nie chcę tego. Uświadamiam sobie to każdego dnia bardziej. Świadomość już mam, teraz czyn…
Tym razem nie chcę liczyć na szczęście.