20 Luty 2011
Wzruszają mnie wspomnienia, chwile które uleciały jawią się często jako raj utracony. Oczywiście trwając w danej chwili nie da się w pełni docenić jej doskonałości. Z upływem czasu i dopływem doświadczenia uczymy się chłonąć dobre chwile, jednak tylko te, które są w pewien sposób kalkami tych już przebytych. Szukam w sobie naiwności, która daje wyzwolenie.
Zawsze na nowo zaskakuje mnie brak zrozumienia drugiego. Nie umiem, nie wiem jak, odpuszczam.
Dla mnie raj utracony to dzieciństwo. Często lubię uciekać do czasów dzieciństwa. To, co mnie w nim fascynuje, to mój ówczesny stan świadomości. Nie było mi mianowicie wiadome istnienie seksu. Dzięki tej niewiedzy świat wydawał mi się piękniejszy, bezpieczniejszy i bardziej poukładany. Nie zdawałem sobie sprawy z istnienia tysiąca niewidzialnych nici i niteczek, które w przedziwny sposób wiążą ludzi z sobą tworząc zgubną pajęczynę seksualnych sympatii i antypatii.
Czas jednak nie stał w miejscu i odkryłem sferę seksualna człowieka. Na początku towarzyszyło temu ogromne podniecenie, jakie zawsze towarzyszy odkrywaniu sfery zakazanej, o której istnieniu nie miało się pojęcia, a jedynie coś się przeczuwało. Nie mogłem się jednak pogodzić z faktem, że ludzie dojrzewają seksualnie – jak króliki, jakby powiedział bohater mojej ulubionej książki, Jim. Tolerowałem seks jako podniecająca perwersję zarezerwowaną dla młodych i pięknych, ale nie chciałem przyjąć do wiadomości, że dotyczy ona wszystkich. Świadomość, że akt seksualny jest konieczny, by począł się człowiek, była dla mnie druzgocącym szokiem. Pytałem, jak Bóg mógł na to pozwolić, by człowiek powstawał w tak niecny, zwierzęcy sposób. Czy nie można było wymyślić czegoś bardziej „czystego”? Nie potrafiłem wyobrazić sobie, by życie seksualne było udziałem tych, których szanowałem. To tak, jakby z ludzi nagle spadła zasłona i przestali być bogami. Do dziś gdy spotykam jakiegoś starszego człowieka na poziomie, wolę nie myśleć, że i on „splamił się” seksem.
Do głowy przychodzi mi wspaniała analogia. Adam i Ewa zobaczyli po wygnaniu z raju, że są nadzy. Od tej chwili już nic nie było tak piękne, jak dawniej. Ja poczułem, jak spadł ze mnie figowy listek niewinności, gdy odkryłem tajemnice dorosłych – seks. To odkrycie oznaczało dla mnie wypędzenie z raju dzieciństwa.
Człowiek nie jest w stanie zrozumieć samego siebie, więc jak może zrozumieć drugiego?