13 Luty 2011
Wiele luźnych myśli. Wiele luźnych uczuć.
Ogólnie nie przepadam za ludźmi, jednak ci ludzie stali się moimi. Kilka niezapomnianych zwierzeń, dzielonych emocji, śmiechu bez końca, łzawych uniesień i trochę odnalezionych prawd. O sobie. O nas. O byciu. Mali ludzie, małe szczęścia.
Dziś mnie przerasta. Zadzieram głowę i moje oczy nie widzą końca. Rozważam przemiany, zmiany i odejścia. Biernie szukam lekarstwa na niespełnienie. Nikt nie powiedział mi, jak mam żyć. Jak kochać. Jak z kimś być. Czasem nachodzi myśl, że nie umiem. Przyglądam się sobie i nie lubię siebie. Nie do końca wiem kim jestem. Może przez lata autocenzury zatraciłem autonomiczne ja.
Nie płaczę po nocach, nie krzyczę do ścian. Bardziej przypomina to kamień w bucie.
pozwól, że podzielę się takim sentymentem: wczoraj odwiedziła mnie moja bratowa. rozmawialiśmy długo, o wszystkim, o moim 10 lat starszym bracie – jej mężu też. kiedy pozwoliłem sobie na komentarz, że spierd…. większość swojego życia – tego przed nią, że tyle przez ten czas mógł zrobić, osiągnąć.. Kasia skwitowała to krótko: “nabywał doświadczenia” (!) rozumiesz? nie chcę się wymądrzać i mówić, że wszystko co robimy jest po coś, ale przecież sam wiesz, że człowiek w swojej naturze ma niespełnienie i niegy nie będzie zaspokojony. jak to już kiedyś ktoś powiedział: “człowiek wiecznie tęskni za tym, kim nie jest”, czy jakoś tak.